Autor: msalwinski

  • z wieży rzadko odwiedzanej

    z wieży rzadko odwiedzanej

    Walk details
    Location: Praga, drewniana wieża w Parku Santoška
    Best time: sunrise / sunset
    Duration: 30–60 min

    Nastrój: spacer po parku rzadko odwiedzanym

    Guide;

    podejdź tak, żeby nie zostawić po sobie śladu.

    Wieża może być zajęta. Wróć o innej porze.

    Wchodząc po szczeblach, przyda ci się dziecięca ciekawość i odrobina odwagi.

    niby aniołki

    nagie dzieci

    Bogini Flora

    w roznegliżowanej pozie 

    patrzy na każdego, kto tu wchodzi.

    samotna skała-kwiat

    dźwięki ptaków zza krzaków

    Wyspa bezludna.

    Przy ławce, obok płaczącej wierzby, mogą leżeć śmieci.

    drewniana wieża stoi na wzgórzu. 

    popisana, trochę pomazana i lekko chybocze się na wietrze.

    sygnał z biało czerwonej wieży z naprzeciwka

    Towarzyszy mu śpiew ptaków i huk miasta.

    Odbierz sygnał.

  • Huśtawka

    Huśtawka

    o nadprzyrodzonych zdolnościach
    potrafiła wywołać słońce zza chmur.

    I śmiech
    taki z żołądka.

    Znajdziesz ją
    na grzbiecie Koruny
    w Broumovských stěnách.

  • Brama

    Brama

    Las i kamień
    w białym puchu.

    Nikt
    tego dnia
    tamtędy nie szedł.

    Mam prawo uwierzyć
    zostałem zawołany.

    Do Bramy.

    Kamienna Brama, Broumovské stěny.

    Podejdź w ciszy, a być może cię zawoła.

  • Ubieranie liści

    Ubieranie liści

    Ubieranie liści jest rodzajem sztuki.
    Zasada jest prosta:
    pozwalam, żeby las
    wskazał, co na siebie dziś założyć,
    a ja niosę leśny styl z uśmiechem.

    W tym przypadku sprawdza się czapka
    w kształcie Attic, wydziergana przez Eszter.
    Jest jak chodzący domek.
    To trochę jak bycie w domu w drodze.
    A wełna świetnie przyjmuje liście.

    Efekt jest taki, że ludzie na szlaku
    uśmiechają się do mnie
    jak na widok chodzącego lasu.

  • Fluffy Geisha

    Fluffy Geisha

    Svetlana ma dar nazywania świata.
    Rzeczy przestają być rzeczami.
    Stają się osobami.

    Suche paprocie nazywa „fluffy geisha”.

    Czytam w książce Gathering Moss Robin Wall Kimmerer,
    że nadawanie imion roślinom i skałom
    jest formą budowania relacji.
    Że imię na ustach zdradza,
    jak dobrze się znamy.

    “The name on our lips reveals the knowledge we have of each other,
    hence the sweet secret names we have for the ones we love…”

  • Ogród Mchu

    Ogród Mchu

    W ogrodzie Kokedera – świątyni mchu w Kioto, mieście jak ze snu
    chodziliśmy z Sai, próbując rozpoznawać gatunki mchu.


    Pochyleni nisko nad ziemią,
    chcieliśmy być jak najbliżej.
    Na kuckach.

    Nie potrafię nazwać uczucia, którego wtedy doświadczyłem.
    Najbliżej mu do zachwytu dziecka.

    Gdy patrzę na zdjęcia ogrodu,
    czuję w środku cichą moc.
    Jakby coś zostało we mnie zasiane.
    Jakby ogród zamieszkał w sercu.
    I to się sprawdza.

    Pójdę w stronę mchu i skał.
    Będę słuchał tego, co rośnie powoli.

    (Dziękuję mojemu nauczycielowi teatru z Pragi, Lukášowi Jiřičce,
    który polecił mi to miejsce.)

  • Trwałość kruchości

    Trwałość kruchości

    W skalnym mieście
    znów czuję się mały.

    Jakby dziecko
    usypało kopce z piasku.

    Z dziecięcą radością
    idę w głąb
    piaskownicy.

    Nigdy wcześniej nie widziałem piaskowca,
    w którym tak wyraźnie widać
    ruch w kamieniu.

    Skała jest jasna
    jakby świeżo zastygła
    na dnie morza.

    Echo czegoś wielkiego
    zastygłe w skale.

    Staję przy niej.
    W ciele czuję
    trwałość kruchości.

    Zatrzymuję się w środku.

    w Besedické skály w Czeskim Raju.

  • Gościnność kamienia

    Gościnność kamienia


    zapraszam kolektyw Attic
    grupę artystek i przyjaciół
    na wędrówkę przez piaskowcowe formacje
    Jetřichovických stěn

    Tego dnia skały są
    niezwykle uprzejmym gospodarzem.

    Jesienią kolory liści należą
    do najpiękniejszych rzeczy, jakie znam.

    Eszter potrafi chodzi i dziergać. To jest rzadka umiejętność.

    Nie pozostaje mi nic innego,
    jak zaprosić te kolory do siebie.
    Dosłownie – na swoją głowę.

    Zakładam wydzierganą przez nią czapkę.
    Jej kształt przypomina wzgórze.

    Jestem otulony przez skały i las.


    Mieszczę się pod skalnym daszkiem,
    prawie tak samo wysokim jak ja.

    Dobrze się siedzi na samym szczycie,
    na Kámen Rudolfa, nawet gdy mocno wieje.

    Trasa: Jetřichovice — Mariina skála — Rudolfův kámen — Vysoká Lípa — Dolský mlýn
    14 km • 5–6 h